poniedziałek, 3 września 2012

Kwiecie


Nauczyłam się, że
potrzeba długo i w ciszy
oświetlać wszystkie za i przeciw
nim się kogoś wpuści
do środka.

Pięknie,
gdy zakochanie
spada na głowę i ramiona
mokrym kwieciem. Gorzej, gdy potem,
wpadamy w poślizg, gdy się to kwiecie
przylepi.

Z CYKLU Nauczyłam się, że...

niedziela, 2 września 2012

W Londyńskim metrze


Nauczyłam się, że
trzeba choć raz zadrżeć
w gąszczu obcych rysόw,
dźwiękόw, kolorόw skόry i szat,
by zapragnąć Mądrości,
z ktόrej wszystko wypływa
i pokory, bez ktόrej
nie dostąpić nam smaku
braterstwa.

Z CYKLU Nauczyłam się, że...

piątek, 31 sierpnia 2012

Rycerskość


Nauczyłam się, że
nikt nie jest tak biedny,
by nie mόgł posiąść Boga
(tak- posiąść, bo Miłość jest cała dla...)
i nikt tak bogaty, by mόgł,
bez udawania i pozy,
bez Boga się
obejść.

Wiara,
owo przedziwne,
wewnętrzne usposobienie
konieczne do przyjęcia rzeczy zakrytych,
jest darem, ktόry przychodzi w odpowiedzi
na rycerską decyzję - baczenia na sumienie  –
kompas i sensor prawdy.

Z CYKLU Nauczyłam się że...

środa, 29 sierpnia 2012

Cierpienie


Nauczyłam się, że
cierpienie
nie zasługuje
na żadne pytanie,
bo nie ma w sobie zalążka
logiki.
Krąg cichych rąk
i serc niepłochliwych
jest największą pomocą
jaką można w cierpieniu otrzymać.
I choć zasłona tajemnicy przez to nie spada,
spostrzegamy nagle, że ma tkankę
namiotu.

 Z CYKLU Nauczyłam się...
____________

foto. Paula Bronstein

wtorek, 28 sierpnia 2012

Szkice


ktόry
przejaw
najbliższy
temu co było
od samego początku
a przejawόw bezliczność
a początek w głębinach

ktόra twarz
twarzy najbliższa
tyle ich na jedną przypada

niedziela, 26 sierpnia 2012

W Kanie galilejskiej i naszej

  
wina nie mają
Synu
pracy nie mają
dziecko choruje
przestał się modlić
na Kościόł pluje
z domu uciekła
wszystko przepija

i niebo wolę
niezmienną zmienia
matczyne Synu
w synowskie
fiat

piątek, 24 sierpnia 2012

Paradoks


Nauczyłam się, że
paradoks jest pociechą
utykających
słόw.

Rzuca je
bezlitośnie
w zapasy z niemożliwym,
ale potem wyrywa z pęt logiki,
swojego śmiertelnego
wroga.

I tak powstaje mowa
odbiegła od codziennych sensόw,
a potrzebna jak codzienna
strawa.

Z CYKLU: Nauczyłam się,że...